• Wpisów:279
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:59 dni temu
  • Licznik odwiedzin:63 237 / 2219 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
To żem się obudziła aby pisać o koncercie normalnie wypadło mi to z głowy żeby to tu opisać.

POWIEM TAK: BYŁO CUDOWNIE!! NIESAMOWICIE I BAJUNIA po prostu Bruno dał niesamowity show, cieszę się że mogłam go zobaczyć 2 raz, Hooligans również byli niesamowici, to jak śpiewa Phil wszystkie wiemy, naprawdę chłopak w chórkach daje czadu, szkoda że sam nie robi kariery jak Brunz.

Oczywiście nie byłabym sobie jakbym nie kupiła nic ze sklepiku hihi więc zakupiłam koszulkę, zdjęcie poniżej

Mam więcej zdjęć, ale nie chce mi się ich wszystkich wstawiać, bo i tak nie wszystkie są w dobrej jakości - wiadomo ręcę się trzęsły z ekscytacji poza tym głównie to ja tam tańczyłam i śpiewałam apropo muszę zapamiętać sobie raz na zawsze jak nagrywam to nie śpiewam! xD mam filmiki ale nie udostępnie bo uszy cierpną haha mam takie co nie śpiewam ale ping jest w szoku chyba bo nie chce ich mi wgrać a nie chce mi się bawić by wrzucać je na youtube czy coś


 

 
Płyta - mój prezent Bożonarodzeniowy - jest! Bilet zakupiony! Czekamy na maj

 

 
Kochani Hooligansi!! Od jutra od g. 10 można kupić bilety na koncert Bru, który odbędzie się w Krakowie 27 maja 2017r.

Także ruszamy tyłeczki i kupujemy!!

Nie wiem jak Was, ale mnie korci pakiet VIP aczkolwiek jest drogi, więc chyba wybiorę miejsce na trybunach, bo moje stare kości nie wytrzymają wielogodzinnego stania xD

A Wy jak ?? Może zbierzemy ekipę pinga na koncert?
  • awatar Klaud!a: @Słodziak-z-niego: haha taki mamy plan! :D Ale fajnie byloby się przed koncertem spotkać pingową ekipą :D
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: @It's Better If You Don't Understand: No racja, jak popatrzyłam na te pakiety VIP to płacisz więcej żeby siedzieć w loży albo szybciej wejść na płytę i dostaniesz smyczkę i autograf czy coś takiego... słabo wg mnie. Bez sensu inwestować. Mam nadzieję że będzie sklep z pamiątkami dostępny dla wszystkich! :)
  • awatar Słodziak-z-niego: ja z Klaudią kupiłyśmy Golden circle bo chcemy go zmacać z bliska :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
  • awatar Klaud!a: Ooooo pięknie Bruno! Powinien wszystkie swoje występy wrzucać na YT :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Klaud!a: @Another Bruno Mars's Stories: ale aktualnie nie ma mnie w domu i nie posiadam telewizora ;( ;( Ale wczoraj udało mi się obejrxeć w dobrej jakości nawet na YT, bo później wszystko pousuwali...
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: Na MTV Live będą powtórki EMA :) ja wczoraj też włączyłam i się chwilę spóźniłam, bo włączyłam w trakcie drugiej zwrotki.. Ale kto to wiedział że będzie jako pierwszy występował.
  • awatar Klaud!a: Ahhh włączyłam wczoraj streama, nieco po 21 i już było po występie ;( Ale jak zwykle jest ogień! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Na oficjalnej stronie internetowej Bru pojawiła się lista miejsc, w których będzie koncertował. Hooligans!!! doczekałyśmy się

 

 


[Verse 1]
Let’s take our time tonight, girl
Above us all the stars are watchin’
There’s no place I’d rather be in this world
Your eyes are where I’m lost in
Underneath the chandelier
We’re dancin’ all alone
There’s no reason to hide
What we’re feelin’ inside
Right now

[Pre-Chorus]
So baby let’s just turn down the lights
And close the door
Oooh I love that dress
But you won’t need it anymore
No you won’t need it no more
Let’s just kiss ‘til we’re naked, baby

[Chorus]
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl

[Verse 2]
I unzip the back to watch it fall
While I kiss your neck and shoulders
No don’t be afraid to show it off
I’ll be right here ready to hold you
Girl you know you’re perfect from
Your head down to your heels
Don’t be confused by my smile
'Cause I ain’t ever been more for real, for real

[Pre-Chorus]
So just turn down the lights
And close the door
Oooh I love that dress
But you won’t need it anymore
No you won’t need it no more
Let’s just kiss 'til we’re naked, baby

[Chorus]
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Dance

[Bridge]
It’s warmin’ up
Can you feel it?
It’s warmin’ up
Can you feel it?
It’s warmin’ up
Can you feel it, baby?
It’s warmin’ up
Oh, seems like you’re ready for more, more, more
Let’s just kiss 'til we’re naked

[Chorus]
Versace on the floor
Hey baby
Take it off for me, for me, for me, for me now, girl
Versace on the floor
Oooh take it off for me, for me, for me, for me now, girl

[Outro]
Versace on the floor
Floor
Floor
 

 


Nie mogę doczekać się premiery płyty!! Od razu polecę ją kupić ♥♥♥

Fangirling pełną parą
 

 


Muzyka jak zwykle świetna. Ale jako fanka Bru, jestem troszkę zszokowana po obejrzeniu teledysku.. po co te pupy i rzucanie pieniędzmi..? Oj Brunz Hooligan pełną gębą
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kurde no przegapiłam znaczy wiedziałam że już idzie 5 rok, ale przegapiłam powiadomienie Was o tym

5 ROK BYCIA HOOLIGANEM!!!!!! YAAAASSSS
 

 
Wczoraj mi się ping zbuntował i nie mogłam wstawić tej notki grrrr ale nie zapomniałam o urodzinach naszego Idola! ♥♥♥

Wszystkiego najlepszego Brunito w dniu Twoich 30 urodzin!! LOVE YOU!! ♥♥
  • awatar Just Breathe: Musimy ożywić pingera tak jak mi to pisałaś 115 dni temu w komentarzu ;p straszna tu cisza ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Udało się!! dziękuję dla Iwus za radę Miłego czytania!!!

P.S. Mam już połowę następnego odcinka!! och weno jak ja Cię kocham!!

Stałam na środku pokoju z wbitym spojrzeniem w moje dłonie. Nerwowo ocierałam i ściskałam swoje palce, czując się jak nastolatka, złapana przez rodziców na gorącym uczynku. W głowie kłębiły się moje myśli, nie wiedziałam, co powiedzieć, a raczej jak wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Powietrze zrobiło się gęste, a napięcie rosło w miarę oczekiwania na jakiekolwiek słowa. Zerknęłam na Bruno. Jego spojrzenie było przepełnione miłością i rozczarowaniem. Czekał cierpliwie, nie ponaglając mnie. Ale jak miałam mu to wszystko wytłumaczyć? „Wiesz Bruno, nie odzywałeś się tyle czasu, więc stwierdziłam, że chcę mieć dziecko z Liamem” czy może „Mój zegar biologiczny tyka, Bruno! Chcę być mamą!”. Tylko przecież żadne z tych tłumaczeń nie miało za krzty prawdy…

- Byłam u lekarza – powiedziałam zachrypniętym głosem. Odchrząknęłam i ponownie wypowiedziałam te same słowa. - Byłam u lekarza, zrobiłam badania… Okazało się, że jestem zdrowa.

- To dobra wiadomość – odparł, wciąż wpatrując się we mnie w skupieniu.

- Mój lekarz powiedział, że mogę ponownie starać się o dziecko.

Zapadła chwilowa cisza. Bruno zdawał się trawić właśnie usłyszane słowa. Zwinnie przeczesał dłonią swoje włosy, głęboko myśląc nad czymś.

- Chcesz tego?

- Oczywiście, że chcę zostać mamą…

- Chodziło mi o to czy… - przerwał, głośno przełknął ślinę, wbijając wzrok w podłogę, a następnie we mnie – czy chcesz mieć dziecko z Liamem?

- Ja… - urwałam.

Liam był dobrym mężem i byłam przekonana, że byłby równie dobrym ojcem. Troszczył się o mnie, dbał o nasz dom, zawsze mogłam na niego liczyć. Wiedziałam, że tak samo zatroszczyłby się o dziecko, dając mu serce na dłoni. Ale czy to ja powinnam dać mu dziecko? Czy to ze mną miałby stworzyć kompletną rodzinę?
Czułam się rozdarta pomiędzy rozsądkiem a sercem. Wybranie Liama równało się ze stabilnością, bezpieczeństwem. Niestety nie byłam pewna co do stabilności przy Bruno. Jego ciągłe trasy koncertowe, promowanie muzyki, godziny dziennie spędzone w studiu nagraniowym, ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce… Czy takie życie mi odpowiadało? Czy sprostałabym byciu w ciągłym ruchu, w ciągłej niepewności? Dzieleniem się Nim z fanami, dziennikarzami i zwyczajnie z muzyką?

- Nie wiem – odparłam zgodnie z prawdą.

Przytaknął głową, ściskając usta, formując je w cienką kreskę. Westchnął głęboko, jakby wszystkie jego nadzieje związane ze mną prysły w jednym momencie. Poczułam uścisk w sercu, które zaczęło nagle szybciej bić, rozumiejąc, co za chwilę się stanie. Bruno przetarł dłońmi swoją twarz i zrezygnowany ruszył w stronę drzwi, poddając się. Nagle przystanął, po czym powoli obrócił się na pięcie i równie wolno podszedł do mnie. Do oczu znów cisnęły mi się łzy. Zamrugałam kilkakrotnie, gdyż zaczęły rozmazywać mój widok. Wzięłam głęboki wdech, gdy złapał moją prawą dłoń swoją dłonią i przysunął ją do swoich ust. Przymknął powieki i ucałował jej wnętrze, zostawiając ciepły, lekko wilgotny ślad. Gdy je otworzył, ujrzałam łzy w Jego oczach, mimo to uśmiechnął się smutnie.

- Szczęściarz z tego Liama.

Z tymi słowami zostawił mnie na środku pokoju. Stałam tam, płacząc, a gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych frontowych drzwi, osunęłam się na dywan, zanosząc się jeszcze większym szlochem.

Sypialnię powiła ciemność. Warkot silników, dochodzących od pojedynczo sunących aut niedaleko naszej posesji, przerywał równomiernie graną przez świerszcze melodię. Gdzieś w pobliżu przeleciała mewa. Skrzecząc, frunęła na południe w stronę oceanu. Leżałam w miękkiej, satynowej pościeli w kolorze perłowej bieli. Świeże, chłodne i letnie powietrze wlatywało przez uchylone okno do naszej sypialni. Ściskając mocno poduszkę wpatrywałam się w ramkę ze zdjęciem, ustawionym na komodzie. Choć było ciemno, a kształty na zdjęciu ledwo wyraźne, wiedziałam dokładnie, co przedstawia.

Stojący za mną Liam w garniturze, obejmował mnie mocno, zacieśniając ręce nad moimi piersiami, i składał pocałunek na moim muśniętym różem policzku. Podczas gdy ja z ułożonymi dłońmi na jego rękach i przymrużonymi oczami, uśmiechałam się krzywo do aparatu. Urocze zdjęcie z naszego ślubu – twierdził małżonek. Setki myśli przepłynęły przez moją głowę. Po raz kolejny zastanawiałam się nad słusznością naszego ślubu. Czy dobrze zrobiłam, że wyszłam za mąż za przyjaciela? Czy dobrze robię, okłamując moich najbliższych, że darzę Liama większym uczuciem niż przyjacielska miłość? Czy chcę mieć dziecko z Liamem? Czy chcę dzielić z nim dalszą przyszłość? Nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytania. A może zwyczajnie tłumiłam prawdę, bojąc się przyznać do moich faktycznych uczuć…

Wciąż liczyłam się ze zdaniem najbliższych, wciąż bałam się ich zawieźć. Chciałam mieć taką samą rodzinę jak moja siostra, która wywyższana była na piedestał przez naszych rodziców. Tylko dlaczego miałam wrażenie, że spełniam marzenia i cele rodziców, a nie swoje?

Och, Bruno… Westchnęłam w myślach, zaciskając mocno powieki, czując, że kolejne łzy przypływają do moich oczu. Z łatwością mogłam przywołać jego twarz w swojej wyobraźni. Mimowolnie uśmiechałam się na myśl o Jego uroczych dołeczkach, gdy się uśmiecha. Jego czekoladowych oczu przepełnionych zazwyczaj radością, iskrzących swego rodzaju magią. Wystarczyło jedno Jego spojrzenie by każdej kobiecie ugięły się kolana. Jego usta, te słodkie morelowe usta, w które za każdym razem miałam ochotę się wpić, pałając pożądaniem. W nozdrzach wciąż czułam zapach Jego skóry i używanych perfum.

Unosząc się znad poduszki, zauważyłam mokrą plamę na jej brzegu, uformowaną poprzez moje łzy. Obejrzałam się za siebie. Liam spał głębokim snem, owinięty prześcieradłem. Najcichszej, jak potrafiłam, wstałam z łóżka, chwyciłam za jedwabny szlafrok koloru soczystej czerwieni, po czym wsunęłam stopy w kapcie i starając się nie zbudzić męża, wyszłam z sypialni.

Ze szklanką pomarańczowego soku, wyszłam na ogród. Świeży powiew wiatru zawirował lekko w moich włosach. Zaciągnęłam się głęboko powietrzem, przymykając zmęczone płaczem powieki. Zrzuciłam kapcie ze stóp i boso przeszłam po trawie, mokrej od rosy, kierując się w stronę bujanej ławki. Usiadłam na niej, podkurczając swoje nogi. Lekko zaskrzypiała, gdy jedną nogą wprawiłam ją w ruch.

Nie mogłam spać tej nocy, czego efektem były podpuchnięte oczy. Nie miałam również ochoty więcej płakać. Zastanawiałam się, co zrobić w takiej sytuacji. Jaką podjąć decyzję? Zapomnieć o Brunie, założyć rodzinę z Liamem i żyć długo, niekoniecznie szczęśliwie? Czy złożyć pozew o rozwód, wyprowadzić się od Liama i związać się w niepewny związek z Bruno? Odczuwałam strach przed nieznanym. Chociaż przy Brunie czułam się bezpieczna, kochana, czułam, że przy nim mogę być sobą… To jednak nie byłam pewna, jakie życie czeka mnie, gdybym zrezygnowała z Liama. Jak to mama zawsze mi powtarzała „wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma”. Czy tak samo było w przypadku Bruna? Czy tylko wydawało mi się, że z nim będę szczęśliwsza? Byłam cholernym tchórzem. Bałam się zaryzykować. Bałam się samotności. Wolałam żyć nieszczęśliwie z kimś, niż być nieszczęśliwą sama. Niż wchodzić w nieznane.

O Boże, cóż mam zrobić? - zapytałam w myślach Boga, licząc, że usłyszę odpowiedź. Takowej niestety nie otrzymałam. Zastanawiałam się, co by powiedzieli moi najbliżsi na moje rozstanie z Liamem. Mama z pewnością najpierw nawrzucałaby mi od najgorszych, potępiając moje zachowanie, a potem obraziłaby się i nie odzywała się, prawdopodobnie do końca życia życia, zachowując swój uraz. Ojciec z niedowierzaniem pokręciłby głową, mówiąc że się na mnie zawiódł i również milczałby do końca życia. Siostra pewnie darłaby się w niebogłosy, krzycząc że zwariowałam i należy wysłać mnie do psychologa! Lia? Lia zemdlałaby ze szczęścia i napadła na pierwszy lepszy sklep z alkoholem, po czym kupiłaby kilka butelek wina lub czegoś mocniejszego i zorganizowałaby imprezę na miarę Sylwestra, skacząc z radości i krzycząc, że nareszcie „uwolniłam się od Księciulka”. Jay natomiast przytuliłby mnie czule i po prostu z uśmiechem wyszeptał mi do ucha „Nareszcie”.

A jakby zareagował Liam? Nie chciałam nawet o tym myśleć…


Zastanawiałam się, co w tej chwili robi Bruno. Czy śpi w swoim błogim śnie, czy równie jak ja nie może zasnąć i myśli o tej całej sytuacji. Pragnęłam z nim porozmawiać, aby pomógł mi, podjąć decyzję, ale wiedziałam, że tylko ja mogę ją podjąć. Zupełnie sama.

Gdy na brzegach i dnie szklanki pozostał sam miąższ pomarańczy, ruszyłam z powrotem do domu. Odłożyłam szklankę do zmywarki i wybrałam się na piętro do gabinetu męża. Lubiłam siadać na jego miękkim, skórzanym fotelu przy biurku, gdyż tuż za nim rozpościerał się widok na wschodzące słońce. Rozsiadłam się wygodnie i łapiąc za uchwyt szuflady, próbowałam się odwrócić w stronę okna. Nagle zatrzymałam się, gdy zorientowałam się, że szuflada wcale się nie wysuwa. Szarpnęłam mocniej. Była zamknięta na klucz. Zastanowiłam się, po co Liam zamykałby szufladę w jego biurku na klucz? Czyżby miał przede mną jakieś tajemnice? Co tam chowa? Zerknęłam na blat biurka, lecz nigdzie nie dostrzegłam klucza. Postanowiłam zająć się tą sprawą później. Tymczasem odwrócona w stronę okna,podkurczyłam kolana do brody i wpatrywałam się w niebo, zachwycona jego błękitnym kolorem, jaśniejącym z minuty na minutę. Zapowiadał się kolejny upalny dzień.

Było po godzinie 11, gdy Liam od kilku godzin był w pracy, ja postanowiłam spotkać się z Bruno. Nie mogłam tego tak po prostu zostawić, musiałam go znów zobaczyć, liczyłam że tym razem gdy go ujrzę odpowiedź sama przyjdzie do mojej głowy. Problem tkwił jednak w tym gdzie znajduje się Bruno.

Ubrana w letnią, zółtą sukienkę wraz z Charliem wskoczyłam do samochodu. Pojechałam do domu Hawajczyka – to była oczywiście moja pierwsza myśl. Gdzie może być Bruno jak nie u siebie?
Zatrzymałam samochód na podjeździe, zostawiając psa w środku auta, wychylił swój łeb przez okno i przyglądał mi się jak nieśmiałym krokiem idę w stronę drzwi. Jego nowy dom odznaczał się nowoczesnością i prostotą. Parterowa wielka willa w kolorze bieli pięknie prezentowała się na tle pozostałych domów w tej części Los Angeles. Ogromne filary przed domem podtrzymywały zadaszenie. Przez wielkie okna można było dostrzec wnętrze domu.
Skrępowana, wzięłam głęboki wdech i wcisnęłam dzwonek do drzwi. Rozbrzmiał jeden przeciągły dźwięk, który długo po ucichnięciu brzęczał w moich uszach. Gdy już byłam przekonana, że nikogo nie ma i miałam zamiar odwrócić się na pięcie i wrócić do auta, drzwi uchyliły się. W progu stała Presley, siostra Bruna. Jej brązowa burza loków dorównywała moim włosom. Czy może dlatego tak mnie nie lubi? Zaśmiałam się w duchu.

- Cześć – odparłam niepewnie.

- Cześć.

Presley trzymała pod pachą swojego buldoga, który na widok Charliego w aucie, zaczął szczekać, śliniąc się lekko.

- Och przymknij się! - krzyknęła do psa i odłożyła go na podłogę, nogą popychając do środka. - Wejdziesz?

Musiałam przyznać, że zaskoczyło mnie jej pytanie. Zastanawiałam się, gdzie jest Bruno, co ona tu robi i dlaczego proponuje mi wejście do środka domu jej brata?

- Jasne – odpowiedziałam szybko i weszłam do środka. Presley zwinnie zamknęła za mną drzwi, aby jej wielki, obśliniony buldog nie wyskoczył na zewnątrz.

- Napijesz się czegoś?

- Nie, dziękuję… Ekhm.. jest Bruno?

- Pojechał z moim chłopakiem do sklepu, mamy zamiar zrobić dziś barbeque.

- Och.. fajnie – stwierdziłam bez entuzjazmu.

- W zasadzie dobrze, że jesteś, bo chciałam z Tobą o czymś porozmawiać.

Lekko przerażona przełknęłam ślinę i nerwowo błądziłam wzrokiem po mieszkaniu Hawajczyka. Ogromna przestrzeń – to pierwsze co przyszło mi na myśl. Tak jak i na zewnątrz, tak w środku było prosto, ale elegancko. Ściany były w kolorze bieli. Wchodząc głębiej ujrzałam Szare kanapy po lewej stronie, długi stół z krzesłami po prawej. Na przeciwko ciągnęły się wielkie okna, prowadzące na taras i ogród. Presley usiadła na kanapie i wskazała mi miejsce, abym usiadła naprzeciwko niej.

- Powiem bez ogródek… Musicie przerwać z Bruno tą fanaberię. - powiedziała spokojnym tonem, mówiąc jak do dziecka. - Nie podoba mi się jego stan…

- Jego stan? - zapytałam zdziwiona.

- Tak. Nie zauważyłaś jak schudł?? Jak Jego twarz zmizerniała? Chodzi po domu ciągle zamyślony, uśmiecha się, żartuje, ale to nie ten sam Bruno! To nie mój brat.

Patrzyłam na nią zdziwiona, próbując przywołać widok Bruna z poprzedniej nocy. Czy faktycznie wyglądał tak źle? Czy może moja miłość do niego przysłoniła mi jego zmizerniałą twarz i ciało…?

- Musicie przestać się spotykać.

- Nie spotykamy się…

- Tak? To co tutaj robisz dzisiaj?

- Ee… Po prostu potrzebowałam z nim porozmawiać.

- Mam nadzieję, że o tym, żeby dał Ci święty spokój i zakończycie ten dziwny romans.

- My nie mamy romansu…

- Och proszę Cię! - przerwała mi, śmiejąc się pod nosem. - Może moje rodzeństwo jest ślepe, w co wątpię. Ale na goły rzut oka widać, jak na siebie patrzycie. Z takim… pożądaniem! Fuuu… - wzdrygnęła się, wyobrażając sobie zapewne brata w intymnej sytuacji. - Nie pozwolę żeby przez Ciebie Bruno zaniedbał swoją karierę.

- Ale ja nic nie robię!

- Rozkochałaś go w sobie! To wystarczy. Bruno jak się zakocha to na zabój! Jest romantykiem i bardzo wrażliwym człowiekiem. A Ty? Masz męża, Eliana! Co Ty wyprawiasz?

Poczułam się, jakby uderzyła mnie otwartą dłonią w twarz. Zabolało.

- Nic nie rozumiesz…

- Jasne, nie rozumiem… Eliana, skończ pieprzyć. I skończ ten romans. Definitywnie. Zostaw mojego brata w spokoju raz na zawsze. - Powiedziała złowrogo, patrząc mi głęboko w oczy. Zrozumiałam, że nadszedł moment gdy powinnam opuścić mieszkanie Bruna.

Nie mówiąc nic, ruszyłam ku wyjścia. Presley również nic więcej nie powiedziała. Zachowała się, jak dobra siostra, broniąca swojego brata. Rozumiałam ją doskonale.

Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, gdy odpaliłam silnik i wrzuciłam wsteczny bieg. Chwilę później jechałam drogą, prowadzącą do mieszkania przyjaciółki.

Lea przyjęła mnie z otwartymi rękoma. Przytuliła mnie mocno, po czym wręczyła kubek kawy z mlekiem. Usiadłyśmy na kanapie, gdy przyjemny aromat kawy rozprzestrzenił się po mieszkaniu przyjaciółki.

- Ona gówno wie! - odparła Lea – Co ten Elvis…
- Presley -poprawiłam.

- Elvis Presley! Nieważne! Co ona może wiedzieć, co Was łączy. Eli, chyba nie posłuchasz tej zołzy!

- Lea, ale ona może ma rację. Może faktycznie przeze mnie Bruno się zaniedbał, a następnie zaniedba muzykę, swoich fanów!

- Jestem przekonana, że jakbyś kopnęła w tyłek księciunia i wskoczyła w ramiona Hawajczyka, od razu by się poprawił jego stan! Odżyłby migusiem!

- No nie wiem…

- Ale ja wiem! Jest zakochany po uszy i nie radzi sobie bez Ciebie. Z Tobą poradziłby sobie ze wszystkim. Tak samo Ty! Cholera Eli! To pieprzony Bruno Mars! Jak możesz go nie chcieć?! - zerknęłam na nią karcąco - Wiesz co, jak go nie chcesz, ja z chęcią przyjmę go w swoje ramiona! A bardziej pomiędzy moje uda! - zasmiała się.

- Lea! Wybij sobie z głowy!

- Ha! A jednak zazdrośnico!

- To nie o to chodzi..

- Dobra, dobra!

- Lea, potrzebuję chyba od tego wszystkiego odpocząć…

- Co masz na myśli?

- Nie wiem, może powinnam wyjechać gdzieś, pobyć sama, przemyśleć wszystko. W domu Liama, znaczy mojego i Liama… źle się czuję, źle mi się myśli.

- Yhm… rozumiem. - siedziałyśmy chwilę w milczeniu, zastanawiając się, co począć. - Mam! - krzyknęła nagle, aż podskoczyłam lekko do góry. - Mój kuzyn, Derek, ma domek nad jeziorem Castaic. Trochę daleko, ale mówię Ci jest przepięknie! Dookoła las, woda, cisza i spokój. W sam raz na głębokie przemyślanie wszystkiego!

- Myślisz, że mogłabym się tam zatrzymać?

- Jasne! Już do niego dzwonię!


Kilka godzin później zostawiłam w gabinecie Liama list, informujący go o moim wyjeździe, po czym zniosłam walizkę na parter. Uśmiechnięta Lea czekała na mnie, trzymając w dłoni smycz Charliego. Oczywiście musiałam go ze sobą zabrać. Dzięki niemu nie czułam się tak samotna, a jednocześnie dawał mi namiastkę bezpieczeństwa.

- Jedź ostrożnie – powiedziała Lea, obejmując mnie i całując na pożegnanie w policzek. - GPS masz ustawiony, powinnaś bez problemu trafić. A jak nie to dzwoń. Tylko uważaj tam czasem nie ma zasięgu…

- Dobrze.

- Wierzę że podejmiesz słuszną decyzję, Eli…

- Też mam taką nadzieję.

Chwilę później sunęłam drogą stanową nr 5, zmierzając do Castaic. Charlie z wywalonym łbem i otwartym pyskiem wyglądał przez okno pasażera. Czułam, że podjęłam słuszną decyzję, jeśli chodzi o wyjazd. Potrzebowałam przetrawić słowa Bruna, jak i Jego siostry. Musiałam zastanowić się, jaką drogą powinnam pójść, kogo wybrać…


Tymczasem w domu Bruna…

- Co jej powiedziałaś?! - wrzasnął Bruno, pierwszy raz od dawna unosząc się gniewem.

- To, co powinnam! Co Ty powinieneś!

- Kto Ci kazał, co?! Nie widziałem się z nią od dawna…

- Nie wciskaj kitu Bruno, a gdzie byłeś wczoraj?!

- Niech Cię to nie obchodzi! Nic nie rozumiesz! - krzyknął, odwracając się na pięcie, po czym zgarniając kluczyki od auta, portfel i telefon, wybiegł z domu.

Wciąż zdenerwowany jechał ulicami LA, łamiąc nie jeden przepis drogowy. Ostro wyhamował na podjeździe przed domem, w którym tak niedawno był, zwierzając się z największych smutków, skrywanych od tak dawna. Kilkakrotnie zadzwonił do drzwi, lecz nikt mu nie otworzył. Zajrzał przez okno do domu, lecz nikogo nie dostrzegł. Wykręcił jedno połączenie, lecz automatyczny głos damski odpowiedział mu że użytkownik do którego dzwoni jest poza zasięgiem. Głośno przeklnął pod nosem, po czym wybrał kolejny numer, modląc się, aby jego właściciel nie zmienił numeru telefonu. Po chwili po drugiej stronie usłyszał zdziwiony, damski głos…

- Bruno?

- Cześć, Lea. Tak to ja… Mogłabyś mi w czymś pomóc..? Ekhm… Wiesz może gdzie jest Eli?
  • awatar Iwus: Polecam się na przyszłość a odcinek oczywiście super ;)
  • awatar Klaud!a: Teraz Lea bądź dobrym człowieczkiem i powiedz Brunowi, gdzie jest Eli :D Super odcinek, jak zwykle zresztą ;) Niech Cię teraz wena nie opuszcza ;))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziewczyny nie wiem co się dzieje, ale nie mogę wstawić nowego odcinka opowiadania. Tak dobrze czytacie jest nowy odcinek! Napisałam go za jednym tchem, nie wiem jak to mi się udało... I teraz pinger mi się sprzeciwia. Nie mogę wklejonego tekstu dodać, a zwykłe napisane tak. Chociaż wydaje mi się że to może chodzić o długość odcinka. Ciut długi wyszedł.. Jutro coś pokombinuje z tym, obiecuję

Buziaki!!
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: @Iwus: Dziękuję za radę! zaraz to sprawdzę :)
  • awatar Iwus: Musisz najpierw dodać ten zwykły napisany chociażby głupie hkepg później edytować usunąć tamto a wkleić odcinek...u mnie taki knif działa. Przy okazji zapraszam na www.iwusia2107.pinger.pl No i czekam na odcinek :)
  • awatar Klaud!a: Ayyyyyy :D :D Lubię to, że jest odcinek, ale nie lubię, że nie chce się dodać. Hmmm może spróbuj dodac odcinek na dwa wpisy, jeśli rzeczywiście jest zbyt drugi ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatni wpis 196 dni temu? :O

ale ze mnie zołza! ktoś tu zagląda w ogóle?

Przepraszam że zaniedbuję tego bloga, po prostu jakoś tak praca, facet (już teraz nie), domowe obowiązki... Ale chcę żebyście wiedziały że Bruno nadal jest moim nr 1 !!!♥ nie zrezygnuję z niego! Ciągle sprawdzam jego tweety, obserwuję na tumblrze co nowego, także staram się być na bieżąco!

Co do opowiadania... Kurczę no nie wiem co z nim będzie. Ostatnio moja jedna wiewióreczka powiedziała mi że przeczytała na nowo moje opowiadanie <3 kochana schlebiasz mi! Miło mi że poświęciłaś swój cenny czas na moje wypociny!! Jeśli znajdę chęci, wenę przede wszystkim to postaram się kontynuować, ale niestety nic nie obiecuję, bo różnie to bywa...

Nie wiem czy w ogóle ktoś tu jest, czy śledzi Bruno nadal... No ale taki mały uptade zrobię.

Nasz Brunz został nominowany do nagród *MTV Video Music Awards 2015* za piosenkę Uptown Funk z Markiem Ronsonem w kategoriach:
- Teledysk Roku
- Najlepszy teledysk męski
- Najlepszy teledysk pop
- Najlepszy duet
- Najlepsza reżyseria

MTV Video Music Awards możecie oglądać w nocy z 30 na 31 sierpnia. O 2.00 MTV nada relację z czerwonego dywanu, a o 3.00 zaczyna się gala. Ja z racji pracy nie będę mogła obejrzeć, ale na pewno obejrzę powtórkę!! Głosujcie http://www.mtv.com/ontv/vma/2015/video-of-the-year/ i trzymajcie kciuki za Bruno!!!

I nie wiem jak Wy ale ja czekam na *3 album* ♥♥
  • awatar Klaud!a: @Another Bruno Mars's Stories: niee, ja juz zakonczylam swoje opowiadania :p O, jak juz jest tesknota za pisaniem to zaraz przyjdzie wena :D Trzymam kciuki!
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: @Klaud!a: Yeeeaaah! cieszy mnie to :D obejrzę sobie powtórkę najwyżej :D Dobra ale Ty pierwsza :D haha:D nie no ja dziś przeczytałam swój ostatni odcinek i zatęskniłam za pisaniem...
  • awatar Klaud!a: @Another Bruno Mars's Stories: Bruno bedzie na gali! Jest zdj. z przygotowan i pokazane sa miejsca i Bruno bedzie siedzial obok Marka i The Weekend :D Akcja - ożywiamy pinger!! Na poczatek proponuje nowy rozdzial :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
AAAAAAAAAAAaaaaaa!!! Znów przegapiłam moją rocznicę!!! *4 LATA Z BRUNOOOO WOHOOOO!!* ♥♥♥ lecę świętować!
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: @Story of Bruno Mars.: Ja zaraz będę mieć ćwierćwiecze na karku i nie wstydzę się mówić że Bruno jest moim idolem. Rzadko tu piszę, bo jednak życie prywatne i zawodowe nie pozwalają, nie ma się tyle czasu, nie ma się weny aby kontynuować opowiadanie, ale nie ma opcji abym porzuciła ten blog i Marsoholizm. Brunz na zawsze w moim sercu!!! :D
  • awatar Słodziak-z-niego: @Story of Bruno Mars.: ja pamiętam! I tak prawdziwi Hooligani zostają do końca :D
  • awatar Story of Bruno Mars.: Niesamowite uczucie wrócić tu po 2 latach i zobaczyć, że jeszcze tu ktoś zagląda i deklaruje wyznawanie Marsoholizmu. Naprawdę, niesamowite, piękne i...wzruszające (?). Tak, to dobre słowo. Urzekające. Może nikt już tego nie przeczyta, ale poczułam w sobie jakąś dziwną potrzebę skomentowania tego posta. Choroba? Możliwe. Jako siedemnastolatka przyznaję się nadal do bycia Hooliganką. Z tego się chyba nie wyrasta, prawda? Bruno chyba na dobre zagnieździł się w moim nic nieznaczącym sercu i nic nie jest w stanie go stamtąd wykurzyć. Niesamowite. :) Przyznaję się, że na chwilę opuściłam i naszego Pana Hernandez, ale i Was. Pół roku temu słysząc w radiu JTWYA coś we mnie pękło. Było mi żal, że nikt nigdy nie zaspiewa nic tak bardzo dla mnie jak Bruno, mimo, że nasze oczy się nie spotkały. Niesamowite, że mimo tych kilku lat jest w stanie złamać mnie jego głos do tego stopnia, że oczy same napełniają mi się łazami....Coś pięknego. Pozdrawiam Wa. Niezależnie od tego czy mnie pamiętacie. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie najbliższych życzę Wam moje Marsoholiczki!!

Życzę Wam także bogatego Mikołaja i Bruna pod choinką! Niech się spełnią Wasze wszystkie marzenia!



 

 
Znalazłam rozwiązanie. Wbijam się na pinger w pracy oby nikt mnie nie przyłapał!

Co do odcinka... No chcę! Ale chęci to za mało. Postaram się!! Wybaczcie mi
  • awatar Klaud!a: Mega piosenka! Teledysk wyjebany w kosmos! achhhhhhhh <333333333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziewczyny bardzo Was przepraszam, ale wciąż mam problemy z pingerem, znów jestem ale poprzez telefon co jest dla mnie mało wygodne. Muszę się w końcu wziąć za opowiadanie, obiecuję!

Jestem tu po to aby wspólnie z Wami obchodzić urodziny Bruna!!! ) Nie wiem jak Wy ale ja życzę mojemu cudownemu idolowi zdrowia, szczęścia, wielu nagród muzycznych, mega odjazdowej 3 płyty na którą nie mogę się doczekać! A także spełnienia wszystkich jego marzeń i aby pozostał na zawsze takim wspaniałym człowiekiem jakim jest obecnie.

No i Brunz przyjedź w końcu do Polski nooo!!!

Muaaah

Powrócę na pewno!
  • awatar Gość: Blagam dodaj jakiś odc juz chyba z 5 razy przrcYtAłam wszystko od poczatku napis z do administracji pingerA albo załóż nowe konto i tam kontunuujesz plzzz juz nie wytrzym Uje brzy tego bloga xd
  • awatar glovesandhats: *mogłyśmy
  • awatar glovesandhats: Do Polski Brunito, do POLSKI!!! :D Kurdę... moglismy mu wysłać mapę na te urodziny jako prezent :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przepraszam że mnie tak długo nie było. Pieprzony Pinger nie pozwala mi wejść ani na tego bloga ani na prywatnego. Próbowałam każdej przeglądarki i nic dobrze że przez tel się udało. Szkoda że szybciej nie na to nie wpadłam. Stesknilam się nie wiem kiedy tu wrócę ponownie, chciałabym kontynuować opowiadanie ale pisanie przez tel jak teraz nie wchodzi w grę a póki co innej opcji nie widzę.

Ale ale!! Nasz Bruno skończył trasę MJT i zabiera się za 3 płytę!!! Jestem mega podekscytowana
  • awatar Only When You're Lonely: Ja też miałam ostatnio problemy z Pingerem . Wprawdzie zalogowałam się, ale nie mogłam dodać zdjęć ani w ogóle wpisów :/
  • awatar Słodziak-z-niego: Już sobie próbuję wyobrazić kolejny czas zachwytów i nie mogę się doczekać! :D
  • awatar Gość: przez tą twoją nieobecność zdzązyłam 2 razy przeczytac michelle i bruno i 1 eliane i bruno xdd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Charczący warkot silnika dolatywał do moich uszu, gdy ze splecionymi rękoma wokół pasa wyglądałam przez samochodową szybę wprost na wielką willę. Firany i zasłony tłumiły światło rozpalone na całym parterze. Zastanawiałam się przez chwilę, co w tej chwili robi mój mąż, Liam. Domyślałam się, że na pewno nie siedział w tamtej chwili przy swoich papierach. Pewnie oglądał po raz setny Prawo i Porządek, wczuwając się w role głównych postaci serialu, rozwiązując z nimi kryminalne zagadki, choć i tak znał całą fabułę na pamięć.

Analizowałam, co by było, gdybym nie weszła do środka. Co jeśli, zawróciłabym do klubu, stając twarzą w twarz z brutalną rzeczywistością.

Dlaczego tak histeryzuję? – pomyślałam.

- Należy się 36 $... – głęboki baryton rozniósł się po wnętrzu auta. - Proszę Pani? Halo!

- Tak? – zapytałam, udając, że nie dotarły do mnie żadne jego słowa.

- Jesteśmy na miejscu. Należy się 36 $.

- Tak, oczywiście – mozolnie wyciągnęłam z kopertówki pieniądze. Odliczyłam dokładną sumę i wręczyłam ją do dłoni taksówkarza.

- Dziękuję, życzę miłego wieczoru.

- Wątpię, żeby taki był… - mruknęłam, wysiadając z samochodu. – Dobranoc.

Nieśpiesznie ruszyłam w stronę domu. Jak na okolicę, w której mieszkałam, było bardzo cicho i spokojnie. Co jakiś czas przejechał jakiś samochód, psując atmosferę, jaką nadawały śpiewające świerszcze i gwieździste niebo. Zatrzymałam się na chwilę przed drzwiami i wyciągnęłam lusterko z małej czarnej torebki, uświadamiając sobie, że na pewno wyglądałam jak upiór po wcześniejszych spazmach płaczu. Przejrzałam się w nim dokładnie i wytarłam resztki śladów po łzach. Uśmiechnęłam się sztucznie do lusterka, mając nadzieję, że poczuję się i będę wyglądać lepiej. Wzięłam kilka głębokich wdechów i złapałam za klamkę.

Nadszedł czas, aby wrócić do swojej rzeczywistości.

Zastałam męża w kuchni. Ściągał coś z najwyższej półki jednej z szafek kuchennych. Ubrany w szare spodnie dresowe i biały T-shirt, wyglądał przyjaźnie i spokojnie. Przez chwilę miałam wrażenie, że tego właśnie mi potrzeba. Spokoju i bezpieczeństwa. Stojąc oparta o framugę, przyglądałam mu się zmęczonymi od płaczu oczami.

- Kochanie! – rzekł, gdy mnie zauważył. - Wróciłaś! Co tak szybko? Impreza nie wypaliła?

Potarłam dłonią czoło, gdy obsypał mnie pytaniami.

- Źle się poczułam, boli mnie głowa… - tym razem nie do końca skłamałam. Po prostu nie wyznałam całej prawdy.

- Ojej, chcesz tabletkę? – na jego twarzy wymalował się grymas zmartwienia.

- Nie, przejdzie mi… Idę się położyć.

- Dobrze, skarbie. Zaraz do Ciebie dołączę…


Biorąc swoje szpilki w dłonie, ruszyłam po schodach na piętro. Już myślami leżałam w wannie pełnej gorącej wody, wdychając kwiatowy aromat relaksowałam się i zapominałam o tamtym wieczorze. O Bruno. O jego pięknych, brązowych oczach. O Jego delikatnym, jak aksamit dotyku, o Jego…

Niespodziewanie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zamarłam. Ścisnęłam mocno poręcz, bojąc się o swoją równowagę. Powoli obróciłam się w stronę drzwi. Z daleka nie mogłam rozpoznać osoby, stojącej za nimi. Moje serce przyśpieszyło, jakbym właśnie wróciła z godzinnego maratonu. Zerknęłam na Liama. Jeśli za drzwiami stał Bruno, nie mogłam dopuścić, aby się spotkali. Więcej się nie zastanawiając zbiegłam szybko po kilku stopniach, po czym z zamachem otworzyłam drzwi. Czułam strach. Ale gdzieś głęboko w środku, miałam cichą nadzieję, aby to jednak był Bruno. Rozczarowanie buchnęło w moją twarz. W zdziwieniu wpatrywałam się w wielkiego mężczyznę, łysego jak kolano, który właśnie zdejmował kaptur ze swojej głowy. Uśmiechnął się potulnie, choć na takiego nie wyglądał, wypowiadając jakieś słowa. Zmarszczyłam brwi, wciąż patrząc na niego w osłupieniu.

- Dobry Wieczór! – ocknęłam się, dzięki mężowi, który przywitał się uściskiem dłoni z facetem -gorylem. Przyglądałam mu się, mając wrażenie, że znam skądś tą twarz. Niestety za nic nie mogłam sobie przypomnieć skąd.

- Przepraszam za nietypowe zajście, uciekło mi powietrze w jednym z kół przy samochodzie, a okazało się że w bagażniku nie mam ze sobą lewarka. Czy mógłby Pan mi jakoś pomóc? Proszę.

- Oczywiście, nie ma problemu. – powiedział z entuzjazmem – Już tylko ubiorę buty… - i ruszył po nie, chętny do pomocy.

Prychnęłam na ten widok.

- Serio?

- Co?

- Przepraszam Pana na chwilę… - uśmiechnęłam się grzecznie do nieznajomego mężczyzny, po czym podeszłam do małżonka i pociągnęłam go za ramię, chowając nas w salonie. – Oszalałeś? – szepnęłam – A jeśli to jakiś seryjny morderca?!

- Eli, proszę Cię – zaśmiał się – Jakbyśmy mieli każdego posądzać o morderstwo to wątpię, że w ogóle wychodzilibyśmy z domu. Spokojnie, pomogę temu Panu, na pewno nie ma złych zamiarów.

Tym zdaniem zakończył naszą krótką konwersację, założył jeszcze bluzę na siebie i skierował się do wyjścia.

- Zajdziemy najpierw do mojego garażu… - zaczął, po czym nie słyszałam już nic, gdyż zamknął za sobą drzwi.

- A niech Cię zadźga nożem, idioto… - prychnęłam pod nosem, z powrotem kierując się na piętro. – Problem sam się rozwiąże.

Nie wiedziałam, skąd u mnie ten czarny humor. Nie miałam siły przekonywać męża, że to zły pomysł. Byłam zmęczona i bezsilna psychicznie.

Wchodząc do sypialni, rzuciłam w kąt szpilki. Ustałam przy toaletce, spoglądając w wielkie lustro. Tak jak ukazywało małe lusterko z torebki, wyglądałam niezbyt atrakcyjnie. Moje powieki były lekko opuchnięte, a po tuszu do rzęs nie było ani śladu. Złapałam za kolczyk, aby go ściągnąć, gdy usłyszałam szybkie kroki po schodach na górę. Na pewno Liam, o czymś zapomniał, a teraz będzie biegał jak szalony – pomyślałam. Nie raz nie rozumiałam Jego postępowania, jego dobroczynności i naiwności wobec ludzi. Ufał prawie wszystkim, co było totalnie nie w moim stylu.

- Zapomniałeś czegoś? – powiedziałam, gdy drzwi do sypialni się otworzyły.

- Właściwie to tak.


*Dla spotęgowania wrażeń, odtwórz http://youtu.be/V3b1CDLsiGU

Zamarłam. To nie był głos Liama. Ten głos należał tylko do jednej osoby. Tylko jedna osoba, którą znam, ma tak miękki, pięknie dźwięczny głos. Poczułam, że moje ciało drży, a oczy robią się wilgotne. Czułam Jego obecność, kilka kroków za moimi plecami. Zapach Jego perfum powoli dostawał się do moich nozdrzy. Zaciągnęłam się głęboko, po czym z drżącą wargą i zaciśniętymi powiekami, obróciłam się na pięcie w Jego stronę. Nie byłam pewna, czy jestem gotowa na ten widok, ale jednak…

Otworzyłam oczy i momentalnie łzy spłynęły po moim policzku. Miałam wrażenie, że zaraz upadnę na podłogę, wijąc się z bólu, płacząc w niebogłosy. Wszystkie emocje powróciły z potrójną siłą. Z jednej strony nie mogłam na niego patrzeć. Nienawiść i przeogromna złość aż huczały ode mnie, przypominając sobie 4 miesiące jego obojętności, zlekceważenia, braku szacunku.

Jednak z drugiej strony pragnęłam rzucić się w jego ramiona. Aby mnie objął mocno, abym w końcu poczuła się bezpiecznie. Chciałam poczuć jego ciepło, które przelałoby się na mnie w chwili zetknięcia się naszych ciał. Moje serce zalane było gorzkim żalem i tęsknotą.

Przetarłam wierzchem dłoni swoje oczy, gdyż łzy coraz to bardziej przysłaniały mi widok. Chciałam nacieszyć się Jego widokiem, jednocześnie pragnąc, aby stąd zniknął, jak najprędzej.

Jeszcze nigdy nie widziałam u niego tak smutnego spojrzenia. Jego zazwyczaj hipnotyzujące oczy, w tamtym momencie wyglądały na przepełnione bólem i żalem. Staliśmy tak dłuższą chwilę, wpatrując się w siebie, przypominając sobie nasz każdy zarys twarzy, każdy centymetr ciała, próbując zapamiętać się już na zawsze.

- Co Ty tutaj robisz? – odezwałam się ochrypniętym głosem jako pierwsza po tej długiej ciszy - Liam zaraz wróci i…

- Spokojnie – przerwał mi - Dre zajmie mu trochę czasu.

- Dre? – oniemiałam, gdy nagle wszystko stało się jasne i przejrzyste. – Wiedziałam, że znam skądś tą twarz! Pff… - prychnęłam – Brak powietrza w kole, dobre sobie…

- Coś musieliśmy wymyśleć – uśmiechnął się delikatnie, robiąc krok na przód. Wyciągnął swoją rękę w moją stronę, na co automatycznie zrobiłam krok do tyłu, przyciskając swoje pośladki do toaletki. Odebrał to słusznie jako protest. Zabrał dłoń i zatrzymał się w miejscu. - Eli…

- Przestań – szepnęłam.

- Nie, pozwól, że teraz ja będę mówił – zaskoczenie podniósł ton swojego głosu. Wziął głęboki oddech i wymówił słowo, na które czekałam. – Przepraszam.

Spojrzałam mu w oczy, czując nadchodzący kolejny spazm płaczu.

- Przepraszam za wszystkie Twoje przepłakane przeze mnie dni i noce. Przepraszam za Twoje cierpienie i żal. Przepraszam za to, że urwałem kontakt. Nawet nie wiesz, jak bardzo tego żałuję…

Chciałam coś powiedzieć w zamian, jednak miałam tak wielką gulę w gardle, że nie mogłam wypowiedzieć ani jednego słowa. Stałam tam, „przyparta do muru”, zmuszona do wysłuchania Jego.

- Po tym telefonie, jak powiedziałaś mi, ze Liam wrócił, nie mogłem przestać myśleć o Tobie i o nim. Kładąc się spać, wyobrażałem sobie, że to On leży obok Ciebie, nie ja. Że to on jadł co wieczór z Tobą kolacje, a nie ja. To On całował Twoje usta i ciało, nie ja… - jego głos zadrżał. - Wciąż przechodziły mnie te chore myśli… - nerwowo palcami przesunął po swoich idealnie ułożonych włosach. – Złamałem swoją regułę, Eli. Złamałem regułę wszystkich mężczyzn. – Spojrzałam na niego spokojnie, próbując zgadnąć, co ma na myśli. – Nigdy, ale to przenigdy nie flirtujesz z zajętą kobietą. A tym bardziej się z nią nie kochasz i… nie zakochujesz się w niej na zabój. – Spuściłam głowę w dół, próbując poukładać sobie w głowie wszystkie jego słowa. – Nasz… romans.. czy jakkolwiek to nazwać, nie powinien w ogóle mieć miejsca. Wiem, że przechodziłaś przez piekło, ale uwierz mi, ja też. Sam się w to wpakowałem, a potem nie mogłem znieść myśli, że dzielę się Tobą z kimś innym. Że spędzam cudowne chwili z kogoś kobietą. Zachowałem się, jak skończony palant i idiota. Więc postanowiłem o Tobie zapomnieć, dla dobra wszystkich…

Skryłam twarz w dłoniach, łkając coraz głośniej. Poczułam niesamowity ból, słysząc takie słowa od osoby, którą pokochałam tak silnie.

- Kazałam Philowi zabrać mój telefon i broń Boże mi go oddawać. Oddałem się kompletnie koncertom dla moich fanów, to oni pozwalali mi naprawdę o Tobie nie myśleć, Eli. Wiem, jak to brzmi, ale taka była prawda. Bo gdy tylko schodziłem ze sceny moje myśli powracały do Ciebie. Wyobrażałem sobie, co w tej chwili robisz, wyobrażałem sobie Twój uśmiech, Twój uroczy śmiech…

- Proszę, przestań – zaszlochałam.

- Po kilku tygodniach nie odzywania się, nie miałem odwagi tak nagle napisać czy zadzwonić. Stchórzyłem, Eli. Jestem idiotą. Teraz wiem o tym. Stojąc tu przed Tobą, wiem, że popełniłem największy błąd w swoim życiu. I choć wcześniej żałowałem, teraz nie żałuję, że Cię poznałem… - Jego głos zadrżał ponownie. Podniosłam wzrok na Jego twarz. Przełknął mocno ślinę, zaciskając wargi. Jego oczy szkliły się od łez. – Pierdolę tą całą męską etykę. Chcę być z Tobą, Eli – szepnął, ledwo wypowiadając ostatnie słowa.

Przymknęłam oczy, unosząc brodę wysoko, gdy zauważyłam, że zbliża się do mnie. Zaledwie trzy kroki i stał tuż przede mną.

Przysunął swoją twarz bliżej mnie. Automatycznie spuściłam głowę. Oparci o siebie czołami i nosami, próbowaliśmy znaleźć środek tego wszystkiego. Uspokoić się nawzajem. Oddalić zło, smutek i urazę do siebie. Oznajmić sobie, że już wszystko w porządku, już jesteśmy razem. Bezpieczni.

Splótł nasze dłonie, mocno je zaciskając. Wbijał swoje palce w moje dłonie tak mocno, jakby chciał tym powiedzieć „Hej! Jestem tu, to nie sen”. Zaciągałam się Jego zapachem, a on moim. Moglibyśmy stać tak bardzo długo, gdyby nie dźwięk otwieranych frontowych drzwi. Otworzyliśmy oczy, wyrwani z transu.

- Wróciłem! – usłyszałam donośny głos męża.

Z przerażeniem spojrzeliśmy na siebie, zastanawiając się, co teraz. Niewiele myśląc, pchnęłam Hawajczyka w kierunku łazienki.

- Nie może wiedzieć, że tu jesteś. Coś wymyślę, zostań tu – powiedziałam, zamykając go w środku łazienki.

Sekundę po tym do sypialni wszedł uśmiechnięty Liam. Mina mu zrzedła automatycznie, jak tylko mnie zobaczył.

- Coś się stało? – zapytał zmartwiony.

- Nie, skądże…

- Płakałaś.

- To nic takiego. Naprawdę…

- Nie kłamiesz mnie? - powoli miałam dość jego słów.

- Oczywiście, że nie.

- Nie mógłbym znieść myśli, że płaczesz przeze mnie. Najgorsze, co mógłby zrobić mężczyzna… I widzisz, nie miałaś racji. Ten mężczyzna był całkiem miły. Choć okazało się, że ktoś spuścił mu powietrze z koła, także lewarek nie był potrzebny, a pompka…

- Aha… - powiedziałam beznamiętnie bez większego zainteresowania - Liam?

- Tak?

- Mógłbyś skoczyć do sklepu po lody? – wymyśliłam nagle, nie zbyt zadowolona z mojego pomysłu.

- Lody? – kącik jego ust uniósł się do góry.

- Lubię je jeść, gdy mam złe samopoczucie… - brnęłam dalej.

- Czyli jednak coś jest nie tak?

- Posprzeczałam się z Leą. – Tak. Kolejne kłamstwo.

- A jednak! Wiedziałem, że to niezłe ziółko…

- Przestań. To nic takiego.

- A sprawdzałaś w zamrażalniku czy nie ma lodów?

- Sprawdziłam. Proszę jedź i mi kup – zrobiłam najsłodszą minę, jaką tylko potrafiłam.

- Jak sobie życzysz, kochanie – ucałował moje czoło – Już masz zachcianki, a co dopiero, jak postaramy się o dziecko!

Z tymi słowami, huczącymi po całym pokoju, zostawił mnie oniemiałą na środku sypialni. Po chwili usłyszałam dźwięk otwieranych, łazienkowych drzwi. Bruno bezszelestnie wyszedł, przeciągając milczenie. Po Jego wyznaniach, bałam się spojrzeć mu w twarz. Nie wiedziałam, co miałam powiedzieć. Liama mogłam kłamać na okrągło, ale nie Jego.

- Dziecko, hę? – powiedział podejrzliwie spokojnie.



_______________________________________________

Powrót po tak długim czasie... Mam nadzieję, że odcinek Wam się spodobał i mi wybaczycie!

Muaaah
Lexi
  • awatar Gość: OMG OMG !!!!! Zajeeeefajny ! :) Lexi dodawaj szybko następny bo nie wytrzymam :D Chyba przeczytam wszystko od początku zanim dodasz nastęny odcinek :D
  • awatar Słodziak-z-niego: @gość: zawsze jakoś za daleko mi było do blogspota, ale dziękuje za linki :) A co do mojego opo. to ciężka sprawa :D
  • awatar Bruno ♥.♥.♥.: O jej nareszcie. Długo wyczekiwany odcinek. Kocham too. Mam nadzieję że rzuci Liama i będzie z Brunem. Ja chcę jeszcze. Czekam z niecierpliowścią na następny :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
2:13 Chanel Malvar tańczy w przerwie w programie Ellen DeGeneres

 

 
5 lutego minęły 3 lata odkąd jestem fanką Bru Bru ♥
Tak bardzo się cieszę, że jestem Marsoholiczką i że mam tak wspaniałego idola. Lepszego nie mogłabym sobie wymarzyć! Życzę sobie więcej lat z Bru i jego koncertu w PL!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Ludzie, pomóżcie!! Jak to kurna pobrać ja to chcę mieć na dysku!!!! Aghdfjfggjkfdglg!!!!

https://www.wf-site.com/microsite/pages/8d585e9d843725277a910e1a7cd2a633
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
  • awatar Słodziak-z-niego: :o :o ja tezzzzzzzzzzzzz
  • awatar LMP: hehe :D :D
  • awatar Gość: Serdecznie zapraszam do przeczytania i skomentowania kolejnego rozdziału mojego opowiadania! Bardzo zależy mi na twojej opinii. Może Ci się spodoba? Będę bardzo wdzięczna!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Występ był niesamowity <3 Brunz i chłopaki dali czadu I AM SOOOOOO FUCKING PROUD





W ogóle miałam wrażenie że Bru płakał wykonując JTWYA. Na pewno myślał o swojej mamie, bynajmniej ja o niej myślałam i poryczałam się jak dziecko!
  • awatar Iwus: @LMP: dlatego może i dobrze że zasnęłam bo nie chciałabym mieć8 oosób przeciwko mnie jednej
  • awatar LMP: Jezu ile ja hałasu w nocy narobiłam przez ten występ, achh te emocje :D Jeden z najlepszych występów ever!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Brunz poprosił Ryana aby przekazał tą kartkę dla jednej z fanek!!

I CAN'T!!!

LOVE YOU TOO!!!!
  • awatar Iwus: @glovesandhats: przecież już takie mamy :D
  • awatar Gość: awwwww
  • awatar Klaud!a: awwwww :D Też chcę taką kartkę!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar Iwus: @Big city, big dreams: thx
  • awatar Big city, big dreams: link http://www.justjared.com/2014/01/30/bruno-mars-super-bowl-2014-press-conference-full-video/
  • awatar Big city, big dreams: mega drętwi, też miałam takie wrażenie, ledwo co reagowali na jego teskty, jakby sopdziewali się jakiejś dumnej gwiazdy, a Bruno to taki swój chłopak. W ogóle wciąż nie ogarniam, że będzie na tym super bowlu :O
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
  • awatar glovesandhats: Słodki ... nic się nie zmienił :D
  • awatar Iwus: Wygląda jakby mówił ,,a w ryja chcesz?" :D
  • awatar What A Buzz: Hahahaha <3 najlepsza mina ever! Uwielbiam dużego Bruno ale mały to już CUDO!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No jak się Bruno mnie słucha jedna, bo jedna, ale jest!!!
  • awatar Big city, big dreams: miał poważną kompetycje w tej kategorii, więc szczerze, nawet się zdziwiłam, że dał radę, ale strasznie się cieszę, zasłużona <3 i cieszę się, że znów podcina włosy :D
  • awatar Iwus: i powiedział przy wszystkich,że ją kocha to nic,że prawie na końcu:D ja na jej miejscu już bym ryczała:D
  • awatar imƎ: proud as hell :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›